>

Radio – Twoja muzyka

Przeboje, muzyka i Ty!

mar 08

3Czy ktokolwiek pamięta jeszcze, iż pierwsza głośna piosenka popularnego zespołu ABBA została wydana pod nazwą „Björn & Benny, Agnetha & Anni – Frid”? Trudno sobie wyobrazić, by taki zespół mógł nosić tak mało chwytliwą nazwę. Z pewnością wielu miałoby problem z jej zapamiętaniem. Nie dziwi zatem, iż manager zespołu Stig Anderson nie potrafił zaakceptować takiego rozwiązania. Bardzo długo głowił się nad nową nazwą dla utalentowanej czwórki. Sam zaczął nazywać zespół ABBĄ, początkowo nieco żartobliwie, bo taką nazwę nosiło popularne w Szwecji przedsiębiorstwo, zajmujące się konserwowaniem ryb. Chociaż nazwa mogła wielu kojarzyć się dość jednoznacznie, manager doszedł do wniosku, iż firma ta znana jest tylko jego rodakom, u zagranicznych słuchaczy nie będzie natomiast budziła żadnych skojarzeń. Kiedy grupa zaakceptowała nową nazwę, należało przekonać właścicieli przedsiębiorstwa, by umożliwili im uzyskanie praw do nazwy. Swój pomysł argumentowali tym, iż nazwa pochodzi od pierwszych imion wszystkich członków zespołu. Przez kilka lat owocnej współpracy nagrali wiele hitów i podbili serca milionów słuchaczy. Wiele osób nie potrafi pojąć, dlaczego taki zespół zakończył swoją działalność. Jako jedną z głównych przyczyn rozpadu wymienia się konflikty między członkami grupy i niefortunne małżeństwa. Wskazuje się również na rozbieżne dążenia członków zespołu. Poniekąd świadczy o tym fakt, iż każdy z współtwórców ABBY po rozpadzie grupy zajął się własnymi projektami. Mężczyźni, pozostali przyjaciółmi i zaangażowali się w pracę nad musicalami, a kobiety rozpoczęły solowe kariery, choć Anni-Fried zrobiła sobie dość długą przerwę od śpiewania. Warto również wiedzieć, iż ABBA po raz ostatni pojawiała się wspólnie w roku 1986. Od tamtego czasu nie widywano ich razem aż do roku ubiegłego, kiedy to szkocka premiera głośnego filmu „Mamma mia” skłoniła ich do publicznego pokazania się. Sprowokowało to liczne spekulacje i domysły. Wszyscy członkowie grupy regularnie jednak dementowali plotki o reaktywacji zespołu, które zaczęły pojawiać się w mediach.

sty 27

6Chociaż coraz częściej można usłyszeć, iż Eurowizja to przede wszystkim festiwal kiczu, nie zmienia to faktu, iż dla wielu to niepowtarzalna okazja, by usłyszeć artystów z Cypru, Rumunii czy Finlandii. Niestety, wraz z popularyzacją języka angielskiego, coraz rzadziej można usłyszeć wykonawców, śpiewających w swych ojczystych językach. Ubiegłoroczny triumfator, pochodzący z Rosji Dima Bilan pokusił się nawet o przygotowanie piosenki we współpracy z popularnym na całym świecie producentem muzycznym- Timbalandem. Odpowiedzialny za światowe hity Nelly Furtado czy Madonny producent przyniósł szczęście również Rosjaninowi. Nie może dziwić zatem, iż również Polacy coraz częściej wybierają się na Eurowizję z zagranicznymi utworami. Choć obecnie zwycięzcy konkursu zwykle nie zyskują tak powszechnego rozgłosu jak niegdyś, z pewnością na długo zapewniają sobie wdzięczność i sympatię rodaków. Czy w ostateczności chodzi jednak o muzykę czy o zwycięstwo? Wiele krajów stawia chyba na to drugie, zważywszy na to, iż coraz częściej dany kraj reprezentują wokaliści z innych państw, a nie rodzimi twórcy. Nasza eurowizyjna historia właściwie kończy się i zaczyna na Edycie Górniak. To ona jako pierwsza wzięła udział w konkursie. Zajęła wówczas zaszczytne drugie miejsce. Od tamtego czasu nikomu nie udało się powtórzyć jej sukcesu. Mówiąc o Eurowizji, to właśnie Edyta Górniak jest najczęściej przywoływaną postacią. Początkowo kandydatów wybierała powołana do tego komisja. Sześć lat temu postanowiono jednak oddać werdykt w ręce telewidzów, co w następnych latach kilkakrotnie podlegało różnym modyfikacjom. Przez pierwsze sześć lat reprezentanci naszego kraju wykonywali piosenki po polsku. Ani Justyna Steczkowska, ani Kasia Kowalska, ani Anna Maria Jopek, ani zespół Sixteen, ani Mietek Szcześniak nie powtórzyli sukcesu Edyty Górniak z 1994 roku. Być może dlatego Andrzej Piaseczny pojechał do Dani z piosenką w języku angielskim. Jednak ów zabieg również nie przyniósł nam sukcesu, a wręcz zaowocował tym, iż po raz drugi polski reprezentant nie wziął udziału w konkursie, ze względu na to, iż pięciu ostatnich uczestników konkursu nie miało prawa wystawić swojego kandydata w następnym roku. Przełomem mógł się wydawać rok 2003, kiedy to zespół Ich Troje zajął siódme miejsce. Choć Michał Wiśniewski liczył na więcej, ich piosenka zaskarbiła sobie sympatię wielu widzów. Nie można tego powiedzieć o zespole Blue Cafe, Ivan i Defin czy The Jet Set. Również ponowne wysłanie na konkurs zespołu Wiśniewskiego skończyło się fiaskiem. Po trzech latach nieobecności Polaków w finale, półfinał udało się przejść Isis Gee, jednak w finale jej piosenka nie porwała Europy. Nasza tegoroczna reprezentantka niestety nie dostała się do finału. Wiele krajów sądzi, iż wysyłając na Eurowizję popularną w wielu krajach osobę, zagwarantuje sobie zwycięstwo. Jak się jednak okazało nie zawsze jest to prawdą. Świadczy o tym chociażby przypadek Kate Ryan, popularnej również w Polsce, belgijskiej wokalistki, która w 2006 roku miała nadzieję na zwycięstwo. Okazało się jednak, iż nie dostała się nawet do finału. Zatem nie zawsze popularność jest w stanie zapewnić artyście sukces. Przekonali się o tym również Niemcy, którzy w ubiegłym roku wysłali do Belgradu znany w Europie zespół No Angels. Dziewczyny nie spełniły jednak oczekiwań rodaków i w efekcie zajęły dopiero dwudzieste czwarte miejsce. Nieco lepiej wypadły Estonki z grupy Vanilla Nina, które w roku 2005 reprezentowały na Eurowizji Szwajcarię. Popularny głównie w Austrii i Niemczech girlsband zajął wówczas ósme miejsce. Dwa lata później Szwajcaria wysłała na Eurowizję znanego głównie z przeboju „Chihuahua” wokalistę DJ BoBo. Nie udało mu się jednak zakwalifikować do finału. Eurowizja przyniosła za to wielką sławę Celine Dion, która swoim występem zapewniła sobie popularność w Europie. Niemniejszy sukces odniósł nieistniejący już zespół ABBA.

27 stycznia 2011 | Kategoria: Bez kategorii | Tagi: artysta, Cypr, Finlandia, piosenka, Rosja, Rumunia, słuch, wykon